Niekiedy brak czasu, umiejętności czy zwykłe lenistwo sprawiają, że zwyczajnie oddajemy obowiązek napisania pracy zaliczeniowej osobie trzeciej. I choć wtedy wydaje się nam to rozwiązaniem idealnym i najlepszym w danej chwili, to w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Pisanie prac przez kogoś obcego jest nie tylko wyjątkowo chamskie i prostackie w stosunku do naszego nauczyciela czy wykładowcy. To również krzywdzenie samych siebie, bo tracimy niepowtarzalną możliwość nauczenia się czegoś nowego, a przy tym się zwyczajnie okłamujemy.
W świecie nauki, techniki i szkolenia naukowego nie ma miejsca na ludzi tępych i wręcz głupich, a właśnie na takich wychodzimy, oddając swój los w ręce osób zupełnie nam nieznanych, często kompletnie anonimowych i bez potwierdzonego dorobku naukowego. Nierzadko za płaszczykiem ich kryją się znani profesorowie i nauczyciele, szukając wśród swoich studentów oszustów i ludzi idących za łatwiznę. Wtedy nie tylko łatwo nie dostać oceny pozytywnej, ale i niezwykle prosto zostać wyrzuconym z uczelni.
Pisanie prac to też wielki problem natury prawnej i kwestii prawa autorskiego oraz – co za tym idzie – problem łamania tegoż prawa. Nie ma absolutnie żadnego wytłumaczenia, żadnej sytuacji wynikłej z jakiegoś motywu, która usprawiedliwiałaby pisanie prac, ważnych, bo zaliczeniowych, za pieniądze. Takie działanie jest nie tylko na szkodę uczelni, profesorów i samych studentów, ale również szeroko pojętego społeczeństwa, które potem z usług takich nieuków będzie korzystać. Bo jeśli ktoś nie jest w stanie napisać własnej pracy, nie potrafi skleić kilku zdań, nie zna tematyki i właściwych zagadnień, to jakie właściwe on ma przygotowanie do zawodu?
Co za lekarz leczący ludzi, kiedy jego pracę pisał kto obcy? Co za nauczyciel, który egzaminy na studiach przeszedł tylko dlatego, że kupił pracę zaliczeniową? Tacy ludzie – bez wiedzy, predyspozycji i odpowiedzialności funkcjonują wokół nas. Biuro w firmie pełne jest ludzi uczciwych, którzy zapracowali na swoja pozycję, jak i wielu w nim oszustów, którzy skorzystali z usług firm zajmujących się pisaniem i redakcją prac zaliczeniowych.
To już nie tylko problem małej garstki społeczeństwa, ale całego państwa, bo dotyka nawet osoby w bardzo młodym wieku – gimnazjalistów i licealistów. Pisanie prac okazuje się zajęciem opłacalnym, a przy tym bardzo korzystnym dla leniwych, nieodpowiedzialnych osób, gamoni społecznych. W świecie, gdy elokwencja nie jest już czymś ważnym, okazuje się, że nie warto uczyć się pisać, nie warto uczyć się poprawnie wyrażać, wszystko bowiem zrobią za nas inny – oczywiście za odpowiednią cenę i oczywiście na wyjątkowo niskim poziomie.
Trudno bowiem wymagać, aby za marne pieniądze copywriter poświęcał swój czas na sklecenie całkiem sensownej pracy, która otrzyma wcale porządną ocenę. System pisania opiera się na minimum – praca ma być taka, by wystarczyła do zaliczenia i nic innego się nie liczy. Jeśli chce się coś bardziej wartościowego – trzeba zapłacić naprawdę sporą kasę.